Cierpienia zwierząt: Koń padły nad Morskim Okiem został spalony.
- Koń został już spalony w zakładzie utylizacji w Przeworsku – ujawnił Jerzy Jurecki z "Tygodnika Podhalańskiego" w TVN24. Zwierzę, które ciągnęło pod górę do Morskiego Oka wóz pełen turystów padło na oczach ludzi. Góral-woźnica stwierdził, że "ino się zgrzoło, som musi wstoć". Redaktor, który ujawnił całą sprawę, powołując się na raport ze śledztwa, powiedział, iż górale chcieli jak najszybciej wywieźć konające zwierzę ze szlaku dla turystów. W momencie, gdy górale wywozili dogorywającego już konia, złapała ich policja. Jak ocenił, teraz - po spaleniu ciała konia - określenie, co było powodem jego padnięcia będzie niezwykle trudne. - Na pewno prokurator będzie tego dochodził – dodał jednak.
Autor nagrania: grozili mi
Autor nagrania - jak twierdzi - jest teraz zastraszany. Nagranie usunął już z serwisu Youtube, bo - jak napisał "Tygodnik Podhalański" - boi się zemsty ze strony górali. Jak powiedział - zastrzegając sobie, że nie zostanie ujawnione jego nazwisko - w mailach otrzymuje informacje, iż "zostanie podany do sądu za to, co zrobił".
- Działałem w słusznej sprawie. (...) To stan wyższej konieczności, aby zobaczyć to, co tam się wyprawia - powiedział w TVN24.
Jak dodał, "koń był umęczony, zmordowany". - Czy ten woźnica nie widział, co się dzieje z koniem? - pytał, stwierdzając, że zwierzę dojechało na górę i padło. W samej drodze z kolei koń "ledwo żył".
Sam góral - również anonimowo - w rozmowie z TVN24 tłumaczy jednak, że "koń był dobrze traktowany".
info: TVN24 / Tygodnik Podhalański
Wysłano dnia 03-08-2009 przez TVN24




Nie ***** nie wolno dawać po jeździe wody
Zap***********m tego gościa na miejscu. Przysięgam